Tak sobie

Na bezdrozu szuflady
wsrod lisci kolorowych szelest suchy
zaslona ciezka I ciepla od calosci slonca
oczom nie wierze.

Schody prowadzace w gore do nikad
korytarz szczebli i drzwi znanych i nie
sen kurzu w szklanym wazonie i taniec w swietle
nozdrzom nie wierze.

Tafla niebieska chlodna poswiata
dwie materie zestawione dla mnie na talerzu
przysmak tak prosty jak sledz w oliwie
skorze nie wierze.

Wijace sie chmury zaciety deszcz
skrzypce ciepla rozplywajacego sie w kaloryferze
szept oczu grad mysli
uszom nie wierze.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s